Skażona woda w Miłoradzicach i Buczynce: mieszkańcy rozgoryczeni, wójt obiecuje poprawę
Ponad 500 mieszkańców dwóch wsi w gminie Lubin przez kilka dni nie mogło korzystać z wody z kranu – była skażona bakteriami fekalnymi, a opóźniona informacja od sanepidu sprawiła, że wiele osób zdążyło ją wypić lub użyć do przetworów. Wczoraj rozżaleni mieszkańcy Miłoradzic i Buczynki stanęli przed wójtem Norbertem Grabowskim, domagając się odpowiedzi.
Fekalne enterokoki w kranach. Co dokładnie się stało?
Do skażenia doszło w połowie lipca. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lubinie pobrał próbki 16 lipca z wodociągu sieciowego Niemstów. Wyniki były alarmujące: w jednym z punktów poboru – w mieszkaniu sołtyski Miłoradzic – stwierdzono 3 jtk/100 ml enterokoków kałowych, podczas gdy norma wynosi zero. Sanepid natychmiast wydał komunikat o braku przydatności wody do spożycia.
Woda nie nadawała się nie tylko do picia – nawet po przegotowaniu – ale także do mycia, kąpieli, prania czy przygotowywania posiłków. Mieszkańcy mogli jej używać jedynie do spłukiwania toalet i mycia podłóg. Sytuacja dotknęła około 500 osób w dwóch miejscowościach.
„Masz, zjedz sobie te ogórki” – opóźniona informacja i stracone przetwory
Największe emocje wzbudził nie sam fakt skażenia, lecz sposób, w jaki gmina poinformowała o zagrożeniu. Część mieszkańców dowiedziała się z mediów społecznościowych, inni dopiero następnego dnia od sąsiadów. Wielu zdążyło już użyć skażonej wody do gotowania czy – jak to na wsiach w sezonie – do przygotowania przetworów.
Akurat robiliśmy przetwory. Naszykowaliśmy sobie ogórków, człowiek dbał, by urosły zdrowe, ekologiczne… I co my z tym mamy teraz zrobić? Chciałabym wiedzieć, kto za to odpowiada, zawiozłabym mu te ogórki i powiedziała: „Masz, zjedz sobie, takie piękne są”.
Nadzieja Kuduk, seniorka z Miłoradzic
W efekcie opóźnienia u kilku osób pojawiły się problemy żołądkowe i gorsze samopoczucie. Przez kilka dni mieszkańcy mogli korzystać wyłącznie z wody z beczkowozu lub odbierać butelkowaną od sołtysa.
Wójt: „Sieci są przeciążone, ale nie wiemy skąd bakteria”
Podczas spotkania wójt Norbert Grabowski przyznał, że nie potrafi wskazać bezpośredniej przyczyny skażenia. Zapewnił jednak, że po działaniach naprawczych – ponownych płukaniach sieci i pobraniu kilku kolejnych próbek – bakterii już nie wykryto. Co więcej, na jego wniosek próbki przebadano w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu, która potwierdziła czystość wody.
Wójt nie ukrywał jednak, że głównym problemem jest stan infrastruktury wodno-kanalizacyjnej w gminie.
Jeśli chodzi o sieci wodno-kanalizacyjne w gminie, to są lata zaniedbania. Jestem dziewięć miesięcy wójtem, nie jestem cudotwórcą. Infrastruktura jest bardzo, ale to bardzo przeciążona. Sieć była projektowana dla, np. 100 mieszkańców, a w tej chwili mamy miejscowości, które liczą nawet po parę tysięcy mieszkańców.
Norbert Grabowski, wójt gminy Lubin
Dlaczego to ważne dla lokalnej społeczności?
Sprawa dotyka bezpośrednio bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców – skażenie bakteryjne może prowadzić do poważnych infekcji układu pokarmowego. Poza tym ujawnia systemowy problem: przestarzałe i przeciążone sieci wodociągowe w szybko rozwijających się wsiach gminy Lubin wymagają pilnej modernizacji. Mieszkańcy płacą za wodę, więc oczekują, że będzie ona nie tylko czysta, ale też że o ewentualnych zagrożeniach dowiedzą się natychmiast.
Co dalej? System SMS-owy i plan naprawczy
Wójt obiecał dopracowanie procedur informowania. Zaapelował do mieszkańców, aby dopisywali się do gminnego systemu powiadomień SMS-owych – tylko wtedy alerty mogą trafić bezpośrednio do każdego gospodarstwa. Zapowiedział też, że w dłuższej perspektywie konieczne będą inwestycje w rozbudowę i modernizację sieci wodno-kanalizacyjnej. Na razie jednak mieszkańcy pozostają z goryczą – i straconymi ogórkami.
Informacje przekazał Urząd Gminy w Lubinie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!