Niedziela, 5 lipca 2026
Imieniny: Karolina, Antoni, Bartłomiej

Lubin znów żył muzyką i kinem. IV Festiwal Kina Organowego przyciągnął publiczność

Przez trzy lipcowe wieczory Lubin zamienił się w wyjątkową scenę dla kina niemego, które odzyskało swój dawny blask dzięki muzyce granej na żywo. Kulminacją IV Festiwalu Kina Organowego był sobotni pokaz „Podróży na Marsa” z 1918 roku, któremu towarzyszyła improwizacja organowa Martina Gregoriusa.

Kino nieme wraca do Lubina w nowej odsłonie

Tegoroczna edycja festiwalu potwierdziła, że wydarzenie na dobre wpisało się w kulturalny kalendarz miasta. Publiczność mogła zobaczyć, jak filmy sprzed ponad stu lat nadal potrafią angażować emocje, a ich odbiór znacząco zmienia się, gdy obrazowi towarzyszy muzyka tworzona tu i teraz.

Program przygotowano tak, by pokazać różne oblicza kina niemego. Widzowie mieli okazję przejść od monumentalnego science fiction przez komedię aż po fantastyczną opowieść o podróży w kosmos. Wśród prezentowanych tytułów znalazły się „Metropolis”, „Jeszcze wyżej” Harolda Lloyda oraz „Podróż na Marsa”.

Finał z Martinem Gregoriusem i improwizacją organową

Ostatni wieczór festiwalu należał do Martina Gregoriusa, organisty i improwizatora znanego z pracy przy filmach niemych. Artysta występował już z podobnym repertuarem w wielu krajach Europy, a także w Japonii. W Lubinie przygotował własną oprawę muzyczną do filmu w reżyserii Foresta Holgera-Madsena.

Zamiast odwoływać się do gotowych motywów, Gregorius stworzył autorską narrację muzyczną, dopasowaną do scen i postaci. Sam podkreślał, że występ był dla niego szczególnym doświadczeniem, również ze względu na instrument i miejsce koncertu.

Motywy, które wykorzystywałem podczas improwizacji, były moimi własnymi kompozycjami. Próbowałem dopasować je do nastroju filmu i poszczególnych postaci. Gra na tych pięknych organach, w tym niezwykłym kościele i dla tak wspaniałej publiczności była dla mnie ogromną przyjemnością

Martin Gregorius

Artysta zwrócił też uwagę na zjawisko powrotu do klasycznych form sztuki. Jego zdaniem, mimo rozwoju technologii i sztucznej inteligencji, rośnie potrzeba kontaktu z początkiem kina oraz z muzyką wykonywaną na żywo.

Nawet w dobie sztucznej inteligencji nurt retro ma swoje ważne miejsce w kulturze. Ludzie chcą wracać do źródeł kina, a muzyka wykonywana na żywo sprawia, że te filmy znów stają się żywe

Martin Gregorius

Program budowany wokół klasyki i różnych filmowych nastrojów

Za kształt festiwalu odpowiadał Marek Walczak. Jak wyjaśniał, punktem wyjścia przy tworzeniu programu było „Metropolis”, a wokół tego tytułu zbudowano koncepcję całej edycji. Celem było pokazanie, że kino nieme nie jest jednym gatunkiem czy jednym stylem opowiadania, ale szerokim zbiorem form i emocji.

W tegorocznym zestawie znalazły się trzy zupełnie różne muzyczne spotkania z filmem. Publiczność mogła uczestniczyć w rozmowie z Krzesimirem Dębskim, koncercie z Filipem Presseisenem oraz improwizacjach Paula Goussota, Michała Kocota i Martina Gregoriusa. Każdy z wieczorów miał inny charakter i inny rytm.

Punktem wyjścia do budowy programu było „Metropolis”. To film wyjątkowy i właśnie wokół niego powstała koncepcja tegorocznej edycji. Chciałem pokazać różne oblicza kina niemego – monumentalne science fiction, pełną humoru komedię Harolda Lloyda „Jeszcze wyżej” oraz fantastyczną „Podróż na Marsa”. To podróż do samych źródeł kina, kiedy historię opowiadały przede wszystkim obraz i muzyka wykonywana na żywo

Marek Walczak

Kurator zaznaczył również, że ta forma prezentacji klasyki filmowej ma dziś duże znaczenie. W jego ocenie widzowie nie przychodzą wyłącznie po sentyment, lecz po emocje i niepowtarzalne doświadczenie. Właśnie improwizowana muzyka sprawia, że każdy seans staje się jedyny w swoim rodzaju.

Dlaczego ten festiwal ma znaczenie dla mieszkańców

IV Festiwal Kina Organowego był czymś więcej niż przeglądem archiwalnych tytułów. Dla lokalnej społeczności to ważne wydarzenie, bo łączy ofertę artystyczną z bezpośrednim kontaktem z wykonawcami i przypomina, że Lubin może być miejscem spotkań dla odbiorców kultury o bardzo różnych gustach. Takie inicjatywy budują lokalną tożsamość i wzmacniają pozycję miasta na kulturalnej mapie regionu.

Wydarzenie przyciągnęło zarówno miłośników kina, jak i melomanów. Organizatorzy pokazali, że tradycja kina niemego nadal może być atrakcyjna, jeśli zostanie przedstawiona w nowoczesny, ale jednocześnie wierny swoim korzeniom sposób.

Co dalej po tegorocznej edycji

Organizatorzy już zapowiadają dalszą pracę nad kolejną odsłoną festiwalu. Będzie to jubileuszowa, piąta edycja wydarzenia, która ma kontynuować formułę łączenia klasyki kina z muzyką wykonywaną na żywo. Po tegorocznym finale widać, że ten kierunek ma w Lubinie mocne i wierne grono odbiorców.

IV Festiwal Kina Organowego zakończył się więc nie tylko pokazem filmu, ale też wyraźnym sygnałem, że kino nieme wciąż może przyciągać tłumy i budzić emocje. Dzięki muzyce wraca do życia, a Lubin coraz mocniej zaznacza swoją rolę jako jedno z ważniejszych miejsc dla tego typu wydarzeń.

Informacje przekazała Narodowa Orkiestra Dęta w Lubinie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
AJ

Anna Jurewicz

Pisze o kulturze i ludziach Lubina, tropiąc ciekawe inicjatywy, wywiady i historie z pierwszej ręki.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!