Krzesimir Dębski i kino nieme w Lubinie. Przed nami wielki finał festiwalu
Wieczór w Lubinie pokazał, że kino nieme nadal potrafi porwać publiczność - zwłaszcza wtedy, gdy obrazy sprzed ponad wieku spotykają się z muzyką graną na żywo. Podczas drugiego dnia Festiwalu Kina Organowego najpierw pojawił się Krzesimir Dębski, a później kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej wypełnił śmiech widzów oglądających komedię „Jeszcze wyżej”.
Wydarzenie odbywa się w ramach festiwalu organizowanego w Lubinie, a jego finał zaplanowano na sobotę, 4 lipca o godz. 19.30. To wtedy publiczność zobaczy film „Podróż na Marsa” z 1918 roku, a muzykę na żywo wykona Martin Gregorius.
Spotkanie z Krzesimirem Dębskim i muzyka znana z ekranu
Piątkowy program rozpoczął się w Centrum Kultury „Muza”, gdzie publiczność mogła spotkać jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich twórców muzyki filmowej. Krzesimir Dębski ma w dorobku ścieżki dźwiękowe do ponad stu filmów i seriali, a podczas spotkania nie brakowało anegdot i żartu.
Kompozytor przypomniał motywy znane z produkcji, które na stałe weszły do historii polskiej telewizji i kina, w tym z „Ogniem i mieczem”, „Kingsajz”, „W pustyni i w puszczy”, „Medium”, „Klan”, „Na dobre i na złe”, „Złotopolskich” i „Ranczo”. Towarzyszył mu Filip Presseisen, a obaj muzycy grali na skrzypcach, fortepianie i organach, zamieniając się instrumentami i zbierając gromkie brawa.
Najchętniej piszę muzykę do filmów wojennych, ale takich, które dobrze się kończą. Miałem to szczęście, że pracowałem przy produkcjach, w których bohaterowie przeżywają, odnajdują miłość i mogą rozpocząć nowe życie. Wojna sama w sobie jest czymś strasznym, dlatego życzyłbym wszystkim, aby takie historie kończyły się właśnie szczęśliwie.
Krzesimir Dębski, kompozytor
„Jeszcze wyżej” sprzed wieku rozbawiło publiczność
Wieczorem festiwal przeniósł się do świątyni, gdzie wyświetlono komedię „Jeszcze wyżej” z 1923 roku w reżyserii Freda Newmeyera i Sama Taylora. Choć od premiery minęło już ponad sto lat, reakcje widzów pokazały, że dobry humor nie traci świeżości.
Sceny z filmu wywoływały żywą reakcję publiczności, a całość nabierała tempa dzięki improwizacji organowej Michała Kocota. Jego muzyka nie była dodatkiem, lecz pełnoprawną częścią seansu - prowadziła emocje, wzmacniała komizm i podbijała rytm kolejnych ujęć.
Organista podkreślał, że przygotowanie takiego występu wymaga wielu godzin pracy i dokładnego poznania filmu. Jak mówił, obraz obejrzał około pięćdziesięciu razy, a każdą scenę rozpisał i wielokrotnie powtarzał, by precyzyjnie dopasować muzykę do akcji.
Film obejrzałem około pięćdziesięciu razy. Rozpisałem każdą scenę i wielokrotnie ją powtarzałem, żeby dokładnie wiedzieć, co dzieje się na ekranie i jak muzyką podkreślić emocje oraz akcję. To bardzo czasochłonne, ale dzięki temu film poznaje się niemal na pamięć.
Michał Kocot, organista
Muzyczne cytaty i siła kina niemego
Podczas improwizacji Michał Kocot sięgnął także po rozpoznawalne motywy z „Skrzypka na dachu”, „Usta milczą, dusza śpiewa” oraz suity „Peer Gynt” Edvarda Griega. Wprowadzał je w odpowiednich momentach, dzięki czemu seans zyskiwał dodatkowy wymiar i jeszcze mocniej angażował widzów.
Cały festiwal po raz kolejny potwierdził, że kino nieme z muzyką wykonywaną na żywo pozostaje czymś więcej niż historyczną ciekawostką. W połączeniu z monumentalnym brzmieniem organów i przestrzenią zabytkowego kościoła powstaje widowisko, które przyciąga zarówno miłośników filmu, jak i muzyki.
Dlaczego to ważne dla Lubina
Festiwal Kina Organowego jest wydarzeniem, które wzmacnia lokalną ofertę kulturalną i daje mieszkańcom możliwość obcowania z repertuarem, którego na co dzień nie widać w kinach. To także okazja do spotkania z artystami oraz doświadczenia muzyki i filmu w wyjątkowej przestrzeni miasta.
Organizatorem wydarzenia jest Narodowa Orkiestra Dęta w Lubinie, spotkania prowadzi Urszula Urzędowska z RMF Classic, a kuratorem jest Marek Walczak. Dla lokalnej społeczności to nie tylko seans, ale też ważny punkt letniego kalendarza kulturalnego, który buduje rozpoznawalność Lubina poza regionem.
Finał już 4 lipca
Przed widzami ostatni akcent tegorocznej edycji. W sobotę, 4 lipca o godz. 19.30, w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Lubinie zaplanowano pokaz filmu „Podróż na Marsa” z 1918 roku, a na organach zagra Martin Gregorius.
Na wydarzenie zostały jeszcze ostatnie bezpłatne wejściówki, dlatego organizatorzy zachęcają, by nie odkładać decyzji na później. To zamknięcie festiwalu ma być kolejną okazją do sprawdzenia, jak silnie działa połączenie niemego obrazu i muzyki wykonywanej na żywo.
Informacje przekazała Narodowa Orkiestra Dęta w Lubinie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!