Marcin Borys zawieszony w KO po zapowiedzi odejścia z partii
Marcin Borys, radny Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Dolnośląskim, został zawieszony w prawach członka partii. Sprawa nabrała tempa po tym, jak polityk z Lubina zapowiadał, że jutu podczas konferencji ogłosi odejście z KO i związanie się z koalicjantami PiS oraz Grzegorza Brauna.
Sam Borys przekonywał w mediach społecznościowych, że decyzję o odejściu podjął już wcześniej. Z jego wpisu wynikało również, że zawieszenie miało być reakcją na partyjne naciski i wewnętrzny konflikt wokół jego przyszłości w ugrupowaniu. Po około 2 godzinach post zniknął jednak z profilu polityka.
Zawieszenie po zapowiedzi konferencji
Informację o zawieszeniu przekazał sam Marcin Borys we własnym wpisie na Facebooku, publikując wiadomość otrzymaną od rzecznika dyscypliny partyjnej. W poście polityk utrzymywał, że został odsunięty od partyjnych struktur mimo wcześniejszego poinformowania działaczy o odejściu z Koalicji Obywatelskiej.
Według zapowiedzi, oficjalne ogłoszenie decyzji miało nastąpić podczas konferencji prasowej zwołanej na godz. 11 przed budynkiem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego we Wrocławiu. To właśnie ta zapowiedź miała stać się jednym z punktów sporu wokół dalszej obecności Borysa w KO.
ZAWIESZAJĄ MNIE W PARTII CHOCIAŻ SAM JUŻ KILKA DNI WCZEŚNIEJ Z NIEJ WYSZEDŁEM
Marcin Borys, radny Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Dolnośląskim
Ostra krytyka partyjnych decyzji
W usuniętym później wpisie Borys wskazywał, że za zawieszeniem miały stać działania Roberta Kropiwnickiego oraz kontakt z sekretarzem partii Marcinem Kierwińskim. Twierdził też, że o swoim odejściu poinformował wcześniej przewodniczącego powiatu Lubińskiego Piotra Borysa i przewodniczącego regionu Michała Jarosa.
Polityk skrytykował również Monikę Włodarczyk, przewodniczącą klubu Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Według jego relacji miała ona usunąć go z klubu bez rozmowy, choć sama - jak napisał Borys - pozostaje związana z umową koalicyjną w Sejmiku zawartą z panami Rado, Myrda i Przybylskim.
Spór o klub i koalicję w sejmiku
Borys publicznie zarzucił kierownictwu klubu KO chaos w przekazywaniu informacji oraz brak spójności przy podejmowaniu decyzji. W zamieszczonym wpisie stwierdził, że sytuacja pokazuje niekompetencję i indolencję wewnątrz partii, a także hipokryzję w podejściu do współpracy politycznej w Sejmiku Dolnośląskim.
Do swojego wpisu dołączył screen z wiadomością Moniki Włodarczyk, z którego miał wynikać, że nie został usunięty z klubu KO, lecz jedynie z zamkniętej grupy klubowej w jednym z komunikatorów internetowych. To właśnie ten szczegół dodatkowo zaostrzył spór wokół interpretacji decyzji podejmowanych po jego zapowiedzi odejścia z partii.
- Marcin Borys jest radnym Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Dolnośląskim.
- Zawieszenie miało nastąpić po jego zapowiedzi odejścia z partii.
- Polityk planował ogłosić decyzję podczas konferencji przed Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego we Wrocławiu.
- W swoim wpisie wskazywał na spór z Robertem Kropiwnickim, Marcinem Kierwińskim i Moniką Włodarczyk.
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla mieszkańców regionu
To nie jest wyłącznie wewnętrzny konflikt partyjny. Dla mieszkańców Lubina i całego Dolnego Śląska istotne jest to, kto reprezentuje ich interesy w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego i jak stabilne są lokalne układy koalicyjne. Każda zmiana po stronie radnych może wpływać na pracę klubu, układ sił w sejmiku oraz sposób procedowania spraw ważnych dla regionu.
W tle pozostaje też pytanie o wiarygodność i dyscyplinę w lokalnej polityce. Gdy publiczne deklaracje, komunikaty w mediach społecznościowych i decyzje partyjne wzajemnie sobie przeczą, mieszkańcy otrzymują obraz instytucji, w której spór polityczny wyprzedza merytoryczną debatę.
Co dalej z Marcinem Borysem
Na ten moment kluczowe pozostaje formalne wyjaśnienie statusu Marcina Borysa w Koalicji Obywatelskiej oraz to, jak jego dalsze decyzje przełożą się na pracę w sejmiku. Zapowiadana konferencja miała być miejscem publicznego ogłoszenia jego politycznego kroku, ale wydarzenia wyprzedziły ten plan.
Sprawa pokazuje, że konflikt wokół Borysa nie zakończył się na jednym wpisie w internecie. Wręcz przeciwnie - teraz będzie testem dla partyjnych struktur i dla tego, jak KO poradzi sobie z sytuacją, którą sam zainteresowany nazwał dowodem chaosu wewnątrz ugrupowania.
Informacje przekazał oficjalny profil Marcina Borysa w mediach społecznościowych.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!